DOBRE WNĘTRZA I NIERUCHOMOŚCI

Sypialnia – na co zwrócić uwagę przy jej projektowaniu.

Sypialnia to miejsce intymne w domu – to alkowa w której regenerujemy siły, odpoczywamy po intensywnym dniu i szukamy wytchnienia. Dobrze zaprojektowana sypialnia to nie tylko kwestia estetyki, ale przede wszystkim komfortu i funkcjonalności.

 

Warto  poświęcić jej uwagę i zaplanować ją, tak aby była dla nas miejscem relaksu, gdzie znajdziemy harmonie i spokój. Zacznijmy w zwiazku z tym od:

Lokalizacji – cisza przede wszystkim. Jeśli dopiero planujesz układ pomieszczeń w domu lub mieszkaniu, wybierz najcichsze miejsce na sypialnię – najlepiej z dala od kuchni, salonu i wejścia. Dodatkowym atutem będzie widok na ogród czy dziedziniec, a nie na ruchliwą ulicę, bo cisza i poczucie prywatności to podstawa dobrego snu.

PROJEKT SYPIALNI- Wrocław, Browar Mieszczański

Odpowiednie łóżko i jego ustawienie to serce sypialni. Wybierz materac dopasowany do swoich potrzeb – miękki, twardy, piankowy czy sprężynowy – wszystko zależy od Twoich preferencji i ewentualnych problemów z kręgosłupem. Ustaw łóżko tak, by mieć do niego swobodny dostęp z obu stron, najlepiej zagłówkiem przy ścianie. Unikaj sytuacji, w której jedna osoba musi się przeciskać, by położyć się spać , albo wchodzić w nogach łóżka , raczkując przez nie, to nie przysłuży się twojemu kręgosłupowi.

Oświetlenie jak w każdym pomieszczeniu ma rolę do spełnienia, więc niech tu też przyczyni się do budowania nastroju, ale i ułatwi nam funkcjonowanie w tej przestrzeni. W sypialni warto postawić na kilka źródeł światła: główne oświetlenie (np. sufitowe), lampki nocne przy łóżku,  to światło dla naszych oczu, lampki te muszą być kierunkowe, tak by nie świecić partnerowi w oczy, skoro my lubimy dłużej poczytać i wreszcie światło dekoracyjne (taśmy LED, kinkiety, girlandy). Unikaj zimnych barw światła – zdecydowanie lepiej sprawdzą się ciepłe odcienie, które sprzyjają relaksowi i wyciszeniu, oraz neutralna barwa światła gdy ma służyć do czytania.

Barwy w sypialni powinny uspokajać i tworzyć przytulną atmosferę. Najlepiej sprawdzą się pastele, beże, szarości, błękity i zielenie. Unikaj intensywnych, pobudzających kolorów, takich jak jaskrawa czerwień czy neonowe żółcie.

Dobrze sprawdzą się także naturalne materiały – drewno, len, bawełna, wełna. Tworzą one przyjazny mikroklimat i są przyjemne w dotyku.

Przechowywanie w sypialni to zazwyczaj szafa, komoda lub inne miejsce do przechowywania ubrań i dodatków, ale nie przeładuj przestrzeni. Sypialnia powinna „oddychać” – zbyt wiele mebli może ją przytłoczyć. Dobrym rozwiązaniem są meble w zabudowie, które stworzą ścianę zabudowaną, co nie zaburzy przestrzeni.

PROJEKT SYPIALNI- kamienica w Poznaniu

 Akustyka i tekstylia – dywan, zasłony, narzuty i tapicerowane meble nie tylko ocieplają wnętrze wizualnie, ale też poprawiają akustykę pomieszczenia – tłumią dźwięki i pomagają w stworzeniu spokojniejszej atmosfery.

Strefa relaksu – jeśli dysponujesz większą przestrzenią, warto wydzielić kącik do czytania z wygodnym fotelem, małym stolikiem i lampą. Może to być Twoje prywatne miejsce do odpoczynku, z dala od ekranów i hałasu.

Projektując sypialnię, myślę nie tylko o wyglądzie, ale przede wszystkim o komforcie. To przestrzeń, w której spędzamy niemal 1/3 życia – warto zadbać, by była harmonijna, funkcjonalna i dostosowana do indywidualnych potrzeb.

Korytarz – miejsce niedoceniane, 5 kluczowych zasad, o których warto pamiętać.

Dziś bierzemy na warsztat często pomijane, a bardzo ważne miejsce w mieszkaniu – korytarz. Traktowane wyłącznie jako łącznik między pokojami, a przecież to pierwsze miejsce, które widzimy po wejściu do mieszkania. Może być funkcjonalne, estetyczne i spójne z resztą wnętrza – o ile dobrze go zaprojektujemy. Oto 5 rzeczy, o których warto pamiętać.

 

Podstawowa rola korytarza to komunikacja – powinien umożliwiać swobodne przemieszczanie się, niezależnie od liczby drzwi czy obecności mebli.  Warto pamiętać, że minimalna szerokość wygodnego korytarza to 90 cm, optymalna: 110–120 cm.  Należy unikać zagracenia – nawet drobne meble mogą przeszkadzać w poruszaniu się i stanowić “pułapki”. Co ważne należy zwrócić uwagę na kierunek otwierania  kolejnych drzwi z korytarza (szczególnie wejściowe i łazienkowe), tak aby mogły się otwierać bez kolizji z wyposażeniem i nie utrudniały przejścia.

PROJEKT PRZEDPOKOJU- Wrocław

 Przemyślane przechowywanie – korytarz często musi pomieścić ubrania, buty, klucze i wiele innych drobiazgów. Warto to zaplanować na etapie projektu. Dobre rozwiązania to zabudowa do sufitu , co daje nam maksymalne wykorzystanie przestrzeni, mniej kurzu. Zaprojektowanie siedziska z pojemnikiem na buty to funkcjonalne i wygodne rozwiązanie. Warto projektując przewidzieć zamknięte szafki – pozwalają zachować porządek i wizualny spokój.

Oświetlenie w tej przestrzeni pozwala nam na jej budowanie, korytarze rzadko mają dostęp do naturalnego światła – dlatego kluczowe jest dobre doświetlenie sztuczne. Więc kilka punktów światła to bardzo praktyczne rozwiązanie; główne światło sufitowe – najlepiej neutralne, równomiernie rozproszone, do tego dodatkowe punkty świetlne – np. kinkiety, LED-y przy lustrze lub pod szafkami. Warto przewidzieć czujniki ruchu, które ułatwią korzystanie z tej przestrzeni gdy w nocy zmierzamy do łazienki.

Lustro w korytarzu to nie tylko element praktyczny , ale i estetyczny, który stanowi  narzędzie aranżacyjne. Dlaczego warto go zastosować ; optycznie powiększa przestrzeń, odbija światło, co rozjaśnia ciemny korytarz. Może być elementem dekoracyjnym – rama, kształt, układ luster dodają charakteru.

PROJEKT KORYTARZA – Kępa Mieszczańska , Wrocław

Spójność z resztą wnętrza– korytarz to wprowadzenie do mieszkania. Styl, kolorystyka i materiały powinny nawiązywać do reszty pomieszczeń – nawet jeśli nie jest to dosłowne powtórzenie. Stąd kontynuacja podłogi z sąsiednich pomieszczeń jest bardzo dobrym rozwiązaniem, które zrobi wrażenie większej przestrzeni. Nawiązaniem do innych pomieszczeń może być akcent kolorystyczny, który pojawia się w salonie lub kuchni. No i jednolity styl drzwi wewnętrznych, klamek i opraw oświetleniowych gwarantuje elegancje i harmonie.

Korytarz, choć traktowany często po macoszemu, ma ogromny wpływ na odbiór całego wnętrza. Funkcjonalność, światło, przechowywanie i styl gwarantują nam dobrze zaprojektowany przedpokój, który niech będzie praktyczny, ale też po prostu zapraszający gości do wnętrza.

Projektowanie Kuchni – zasady i błędy, których warto unikać

Kuchnia to jedno z najbardziej wymagających pomieszczeń do zaprojektowania. Musi być funkcjonalne, estetyczne, a przy tym co najważniejsze dostosowane do potrzeb domowników.

Omówmy więc praktyczne aspekty projektowania kuchni – przeanalizujmy zasady i uniknijmy błędów.

Jedną z fundamentalnych zasad ergonomii w kuchni jest tzw. trójkąt roboczy, czyli logiczne rozmieszczenie trzech kluczowych stref: lodówki (przechowywanie żywności), zlewu (mycie), płyty grzewczej (gotowanie). Złamanie tej zasady prowadzi do chaosu i niewygody. Zbyt duże odległości między strefami wydłużają czas pracy w kuchni, a zbyt małe – ograniczają swobodę ruchów. Projektując układ, warto zachować odległości między 120 a 200 cm między urządzeniami.

Projekt kuchni – Kamienica Poznań

Zbyt mało blatu roboczego to jeden z najczęstszych błędów, ważna jest przestrzeń robocza pomiędzy zlewem a płytą, bo to właśnie tam wykonujemy większość czynności kuchennych. Jeżeli blat jest za mały, to gotowanie staje się ekwilibrystyką, która utrudnia nam czerpanie przyjemności z gotowania. W miarę możliwości zaplanuj przynajmniej 80–100 cm blatu roboczego. Jeśli nie ma na to miejsca – rozważ dodatkowy wysuwany blat.

Nieprawidłowe rozmieszczenie  sprzętów to np.;  zmywarka ustawiona z dala od zlewu, piekarnik umieszczony zbyt nisko lub zbyt wysoko, lodówka „zablokowana” przez ścianę lub szafkę. Takie błędy obniżają funkcjonalność i utrudniają codzienne użytkowanie kuchni. Zmywarka powinna sąsiadować ze zlewem, a piekarnik znajdować się na wysokości wzroku, jeśli to możliwe. Lodówka potrzebuje przestrzeni na otwarcie drzwi – nie powinna być wciskana w ciasny narożnik.

Dobrze zaprojektowana kuchnia powinna być podzielona na strefy: przechowywania, zmywania, przygotowywania, gotowania, zapasów. Chaos w kuchni często wynika z braku tego podziału. Jeśli wszystko jest „wszędzie i nigdzie”, codzienne gotowanie staje się maratonem w poszukiwaniu pieprzu, patelni itd. Moja rada  to logiczny układ, który powinien prowadzić użytkownika „od lewej do prawej” – od wyjęcia produktu z lodówki, przez obróbkę, po gotowanie i zmywanie.

Projekt kuchni – mieszkanie Wrocław

Kolejny błąd, który często pojawia się w praktyce: szafki, które otwierają się w nieodpowiednią stronę, źle dobrane uchwyty, brak pełnego wysuwu w szufladach. Zainwestujcie w systemy cichego domykania i pełen wysuw szuflad, a także zatrzymajcie się przy analizie poruszania się przy kuchni i zwróćcie uwagę na kierunek otwierania drzwiczek.

Wiele kuchni cierpi na brak oświetlenia jest go zbyt mało i nie tam, gdzie trzeba. Pierwszy najważniejszy błąd to brak doświetlenia blatu roboczego, pasek led ok, ale o odpowiedniej mocy. Górne oświetlenie ogólne to za mało. Punktowe oświetlenie nad blatem i strefą gotowania znacząco poprawia komfort pracy. Źródła światła nie mają znajdować się jedynie za plecami, ale zwłaszcza między szafkami górnymi a końcem blatu, czyli w strefie roboczej.  Zaplanuj oświetlenie warstwowe: ogólne, zadaniowe (LED pod szafkami) i oświetlenie kierunkowe w strefie roboczej.

Projektując kuchnię, warto skupić się na funkcjonalności, ergonomii i dobrym rozplanowaniu przestrzeni roboczej. Wiele błędów, wynika z braku wiedzy lub patrzeniu tylko na estetykę. Dobrze przemyślany projekt kuchni to inwestycja na lata w komfort, jak i estetykę wnętrza.

Najczęstsze błędy w aranżacji salonu i jak tego uniknąć.

Salon to istotna przestrzeń, bo to tu przyjmujesz gości, spędzasz czas z rodziną i odpoczywasz po pracy. Dlatego jego aranżacja powinna być dobrze przemyślana. Niestety, wiele osób popełnia błędy, które psują komfort i wygląd przestrzeni. Oto kilka najczęstszych błędów w projektowaniu salonu i sprawdzone sposoby, jak ich uniknąć.

 

PROJEKT SALONU – koncepcja przestrzeni dla relaksu

Brak planu funkcjonalnego

Brak planu funkcyjnego i zaczynanie aranżacji od zakupu mebli lub wyboru koloru ścian bez wcześniejszego przemyślenia funkcji salonu to przepis na przestrzeń dobrze wyglądającą na zdjęciach , ale nie sprawdzającą się na co dzień. Salon może pełnić wiele ról: być miejscem relaksu, centrum rozrywki, domowym biurem, a nawet jadalnią, więc zaplanuj jego funkcje. Zacznij od zadania sobie prostych pytań: Ile osób będzie tu najczęściej przebywać? Czy potrzebuję miejsca do pracy? Czy w salonie będą dzieci lub zwierzęta? Na tej podstawie stwórz podział na strefy – np. wypoczynkową, do czytania, do pracy – i do dzieła.

 Nieodpowiednie oświetlenie

Zbyt słabe światło, tylko jedna lampa sufitowa to bardzo znaczący błąd, ze skutkiem negatywnym dla wnętrza, ale i naszego wzroku. Światło ma ogromny wpływ na nastrój i funkcjonalność wnętrza. Jeden punkt świetlny to za mało. Zastosuj zasadę trzech warstw światła: ogólne – sufitowa lampa lub plafon, zadaniowe – np. lampka podłogowa przy fotelu do czytania, dekoracyjne – kinkiety, listwy LED, lampki stołowe, które budują klimat. Dobrze rozmieszczone źródła światła ułatwią codzienne funkcjonowanie i wprowadzą przytulną atmosferę.

 Niedopasowane meble

Zakup zbyt dużej sofy, która przytłacza wnętrze albo za małego stolika kawowego, przy którym trudno sięgnąć po filiżankę – to błąd. Meble powinny być dopasowane nie tylko do wymiarów pomieszczenia, ale też do siebie nawzajem. Zanim kupisz meble, dokładnie zmierz przestrzeń i wykonaj plan aranżacji. Zostaw odpowiednie przejścia (minimum 70–90 cm) i unikaj zagracania przestrzeni. W małym salonie lepiej sprawdzą się lekkie wizualnie meble na nóżkach, a w dużym – większe zestawy wypoczynkowe z dodatkami.

Chaos stylistyczny

Często podczas urządzania salonu kierujemy się chwilowym impulsem – kupujemy mebel, bo „ładny”, a potem okazuje się, że zupełnie nie pasuje do reszty wnętrza. Efekt? Mieszanka stylów, która może udać się gdy jest konsekwentna i przemyślana, i mimo wszystko  tworzy spójnej całości, a nie wprowadza wizualnego bałaganu. To trudna sztuką , więc jeśli chcesz uniknąć tego błędu wybierz jeden dominujący styl wnętrzarski – np. skandynawski, loftowy, boho, modern classic – i trzymaj się go w większości elementów: meblach, kolorystyce, materiałach. Jeśli chcesz urozmaicić przestrzeń, wprowadź dodatki z innego stylu, ale z umiarem i przemyślanie.

Nadmiar dekoracji

Ramki, świeczki, figurki, poduszki, książki, pamiątki – każdy z tych elementów może być ozdobą, ale w nadmiarze sprawia, że salon wygląda zagracony i trudny do sprzątania. Często dekoracje są przypadkowe i niepasujące do stylu wnętrza. Zastosuj zasadę „mniej znaczy więcej”. Wybierz kilka dekoracji, które dobrze wpisują się w styl wnętrza, by podkreślić charakter salonu – np. duży obraz nad kanapą zamiast galerii drobnych ramek, jedna roślina w dużej donicy zamiast wielu małych.

Brak miejsca do przechowywania

Brak szafek, półek czy schowków powoduje, że rzeczy codziennego użytku (pilot, koc, książki, ładowarki) pozostają na wierzchu i tworzą nieporządek. Salon szybko przestaje wyglądać reprezentacyjnie. Zaplanuj funkcjonalne miejsca do przechowywania już na etapie projektowania. Świetnie sprawdzą się: stoliki kawowe z szufladami, pufy z pojemnikami, zamykane regały na książki, nie tylko półki. Dzięki temu łatwiej utrzymasz porządek i ukryjesz wszystko, co nie powinno być na widoku.

 Brak punktu centralnego

Salon bez wyraźnego punktu skupiającego uwagę może sprawiać wrażenie nijakiego, bez charakteru. To trochę jak pokój bez duszy – wszystko jest poprawne, ale nic się nie wyróżnia. Może tu pojawić się antyk, wzorzysty dywan, gdy wszystko wokół jest stonowane, tapeta o wyrazistym wzorze. Dzięki temu wnętrze nabierze wyrazistości i będzie Twoje.

PROJEKT SALONU w połączeniu z kuchnią i jadalnią

Projektując salon, nie chodzi wyłącznie o estetykę, ale o komfort i funkcjonalność na co dzień. Unikając tych błędów, zbudujesz wnętrze, które nie tylko dobrze wygląda, ale przede wszystkim Domownicy będą się w nim się dobrze czuli. Zanim wybierzesz kolejną poduszkę lub stolik – zatrzymaj się na chwilę i zapytaj: „Czy to pasuje do mojej wizji?”.

Jeśli nie wiesz jak do tego podejść to zapraszam do kontaktu ARCHNET.pl 

Najczęstsze błędy przy projektowaniu łazienki.

Łazienka to istotne pomieszczenie w naszych domach, warto się dobrze zastanowić i przygotować do jej aranżacji. Poznajcie najczęstsze błędy przy jej projektowaniu.

Pierwszy błąd to brak dokładnego pomiaru, a co za tym idzie planu. Remont rozpoczęty bez spójnego projektu – oznacza chaos i konieczność improwizacji na budowie. Brak odpowiedniego przygotowania oraz projektu sprawia, że łazienka może okazać się niefunkcjonalna, a poruszanie się po niej niewygodne. Zanim ruszysz z pracami musisz mieć projekt. Zaplanuj wszystko na podstawie rzeczywistych pomiarów pomieszczenia po tynkowaniu i położeniu płytek. Częstym błędem jest kupowanie wyposażenia na podstawie wymiarów stanu surowego – po wykończeniu może się okazać, że pralka, kabina czy wanna się nie mieszczą.

PROJEKT ŁAZIENKI WROCŁAW archnet.pl

Układ funkcjonalny

Nieergonomiczny układ funkcjonalny oznacza, że łazienka będzie udręką. Zbyt małe odległości między miską WC, umywalką, prysznicem czy wanną powodują, że obijamy się o sprzęty i trudno z nich wygodnie korzystać.
Kieruj się zasadami ergonomii – pozostaw odpowiednią wolną przestrzeń przed i między urządzeniami. Na przykład przed toaletą powinno pozostać ok. 70–80 cm pustego miejsca, a między umywalką a ścianą lub innym sprzętem minimum 20–30 cm itd.
Jeśli łazienka jest bardzo mała to jest wyzwaniem, tym bardziej precyzyjnie rozplanuj układ i rozważ kompaktowe rozwiązania (np. kabinę prysznicową zamiast wanny), aby zoptymalizować przestrzeń.

Oświetlenie łazienki

Niewystarczające oświetlenie łazienki należy do najbardziej odczuwalnych błędów, które doskwierają nam na co dzień. Często jest to pomieszczenie bez okna, dlatego trzeba zadbać o odpowiednie światło sztuczne.
Jeśli zainstalujemy tylko jedno centralne oświetlenie sufitowe, w lustrze zobaczymy twarz w cieniach – to utrudnia golenie czy makijaż. W dobrze zaprojektowanej łazience powinny być przynajmniej dwa rodzaje oświetlenia: ogólne (sufitowe) oraz dodatkowe przy lustrze. Najlepiej zamontować kinkiety lub listwy LED po obu stronach lustra, na wysokości oczu, aby twarz była równomiernie oświetlona i nie pojawiały się cienie.

Wentylacja

Wentylacja to aspekt często pomijany przy aranżacji łazienki, a kluczowy, bo brak sprawnej wentylacji skutkuje ciągłą wilgocią, skraplaniem się pary na ścianach i lustrze oraz rozwojem pleśni.
Nie zasłaniaj kratek wentylacyjnych i zapewnij dopływ świeżego powietrza (np. podcięcie drzwi lub specjalne otwory wentylacyjne). W łazience bez okna warto rozważyć wentylator elektryczny włączany razem ze światłem lub nawet nowoczesną rekuperację. Dobra wentylacja sprawi, że wilgoć nie zniszczy efektów Twojego remontu.

Materiały wykończeniowe

Ciężki temat bo wszystko błyszczy i kusi nieodpowiednie płytki na podłogę polerowane na „wysoki połysk” – owszem, wyglądają efektownie, ale w mokrej łazience mogą zamienić się w lodowisko.
Pamiętaj również, że wszystkie materiały w łazience powinny być odporne na wilgoć – zwykła farba czy niezabezpieczone drewno nie sprawdzą się tam, gdzie codziennie unosi się para wodna.

Niefunkcjonalna ceramika sanitarna lub armatura. Modne wyposażenie łazienkowe musi iść w parze z wygodą użytkowania. Niestety zdarza się, że wybieramy elementy, kierując się głównie wyglądem, ignorując ergonomię. Przykładem jest zbyt płytka umywalka nablatowa – wygląda designersko, ale w praktyce woda odbija się od jej dna i chlapie na blat, ścianę oraz lustro.
Podobny problem powoduje zbyt długa wylewka baterii wystająca za bardzo do przodu poza środek umywalki.
Zawsze dobieraj ceramikę i armaturę odpowiednio do wielkości pomieszczenia oraz realnych potrzeb. Liczy się wygoda: czy to odpowiednia głębokość umywalki, wysokość zawieszenia miski WC, czy rozmiar kabiny prysznicowej, w której nie będziesz obijać łokci.

Miejsce do przechowywania

Brak  miejsca do przechowywania, szybko traci urok gdy w łazience pojawiają się kosmetyki jeśli wszystkie kosmetyki, detergenty i przybory higieniczne, które będą stały na wierzchu. Zaplanuj różne szuflady, szafki. Wykorzystaj wnęki oraz przestrzeń nad sprzętami: np. zabudowę nad stelażem podwieszanego WC albo półki nad pralką. Doskonałym rozwiązaniem jest także szafka pod umywalką. Dobrze rozplanowana łazienka pomieści wszystko, co potrzebne, pozostając uporządkowana i elegancka na co dzień :).

Przeładowanie i chaos stylistyczny. Czasem w ferworze urządzania chcemy wprowadzić do łazienki wszystko naraz, a lepiej wybrać jeden motyw przewodni i maksymalnie 2–3 kolory bazowe, aby przestrzeń wyglądała spójnie, a zarazem ciekawie.

PROJEKT ŁAZIENKI WARSZAWA – stonowana kolorystyka, archnet.pl

Warto pamiętać o uchwyt na papier toaletowy w zasięgu ręki, haczyki na ubrania. Warto również rozmieścić odpowiednio gniazdka elektryczne – przy lustrze (do suszarki czy golarki) oraz przy pralce. Ich późniejsze dokładanie bywa trudne, więc lepiej zawczasu przewidzieć wszystkie potrzebne akcesoria i przyłącza podczas projektowania.

Podążanie za trendami

Ślepe podążanie za trendami. Modne wnętrza z okładek magazynów czy Instagrama kuszą, ale nie zawsze to, co na zdjęciu wygląda świetnie, sprawdzi się u nas. Często spotykanym błędem jest urządzanie łazienki „na pokaz” – tylko według aktualnej mody, bez zastanowienia, czy nam to będzie odpowiadać za kilka lat.

Instalacja 

Na koniec kwestia, o której łatwo zapomnieć, planując budżet: ukryte elementy instalacji i armatury. Oszczędzanie na jakości podtynkowych baterii, odpływów czy stelaża WC to pozorna oszczędność. Tanie, niesprawdzone mechanizmy mogą szybko ulec awarii, a ich naprawa oznacza kucie płytek i poważny remont. W tym przypadku warto wydać trochę więcej, by móc potem spać spokojnie – kupuj sprawdzone, solidne marki z długą gwarancją. Lepiej dopilnować jakości na etapie prac, by później uniknąć kosztownych poprawek.

Unikając powyższych błędów, zyskasz pewność, że Twoja łazienka będzie zarówno piękna, jak i funkcjonalna przez długie lata :).

Jeśli czujesz, że projekt łazienki Cię przerasta lub potrzebujesz porady eksperta, chętnie pomożemy. Skontaktuj się z nami poprzez stronę Archnet.pl – zadbamy o to, by Twoja wymarzona łazienka była dopracowana w każdym szczególe!

Hipsterzy na urodzinach u babci IKEA

Śniło mi się ostatnio, być może to skutek ostatnich upałów, że byłem na urodzinach u Pani I. Wszystko tam było niebiesko-żółte, stoły uginały się od szwedzkich smakołyków. Nie pamiętam czy był tam kiszony śledź. W każdym razie wśród gości pojawili się jej wielbiciele staży i nieoczekiwanie całkiem nowi. Byłem zaskoczony widząc ich między regałami. Co tu robią hipsterzy?

 

A tak zupełnie już na poważnie. Ikea przygotowała na obchody swoich urodzin pewnego rodzaju pakiet odświeżonych hitowych projektów z minionych dekad pod nazwą GRATULERA. Premiery są rozłożone w czasie, pierwsza partia wchodzi do sprzedaży pod koniec sierpniu (lata 50. – 60.), druga w październiku (lata 70. – 80.), a trzecia w grudniu (lata 90. – 00.).

Wszystkie można można zobaczyć w katalogu na rok 2019. Tymczasem spójrzmy na małe zestawienie tego co się pojawi w najbliższym czasie z tym, jak ludzie z Ikea reklamowali to kiedyś.

 

Skoncentrujmy się na latach 50-60 jako najodleglejszych.

 

 

 

To pierwsza strona okładki katalogu z roku 1951. Fotel Strandmon, ponoć był modelem bardzo lubianym przez założyciela Ikea Ingvara Kamprada. W najnowszym wydaniu będzie granatowy.

 

 

 

Nowe krzesła nie są identyczne jak te sprzed lat ale są na tyle podobne, że z łaskawym przymróżeniem oka można je porównać z tymi z katalogu z roku 1961.

 

 

Stolik Lövbacken, po raz pierwszy znalazł  się w katalogu Ikea z 1954 roku.

 

 

Jednym słowem Ikea zrobiła na swoje 75-te urodziny prezent wszystkim tym, którzy nie mieli okazji wydębić od babci starego fotela do swojego nowego mieszkania. Można oczywiście kupić odrestaurowane oryginały ale to z pewnością trochę droższa zabawa. Można też kupić na dowolnym portalu ogłoszeniowym stare i je odrestaurować samemu. Będą miały jeszcze więcej duszy. Nie każdy jednak ma czas, nie każdy potrafi.

Czyli co miłośnicy starego dobrego designu i hipsterzy do Ikea? A czemu nie. W końcu Ikea to już babcia.

Miejski apartament z marzeń i wspomnień z podróży

Ten projekt to dowód na to, że na powierzchni 75 m2, w centrum dużego miasta, można stworzyć mieszkanie z marzeń i wspomnień z podróży; przy jednoczesnym zachowaniu jego miejskiego charakteru. To także dowód na to, że zachowanie zdrowej równowagi pomiędzy miejscem, o którym się  marzy, a tym, w którym żyje się na codzień jest możliwe. Moim zdaniem, w tym przypadku udało się znakomicie.

 

Właściciel tego apartamentu uwielbia podróżować, szczególnie do Azji. Jego ulubionym miejscem jest indonezyjska wyspa Bali, która przez cały rok oferuje letnią pogodę, piękną dającą spokój naturę i jednocześnie tętni życiem towarzyskim. To właśnie ukochana przez inwestora Bali była źródłem inspiracji dla tego projektu.

 

Proj. Anton Korneev i Ekaterina Blokhina / fot.: Michail Stapanov

 

„Mieszkanie musiało zostać odnowione, ponieważ w swoim pierwotnym stanie nie było funkcjonalne i nie spełniało wszystkich wymagań właściciela”, mówi Anton Kornejew. Zmieniona została lokalizacja kuchni i łazienki, wydzielone zostały duża strefa dzienna oraz przestrzenie o charakterze bardziej prywatnym, intymnym. W projekcie wykorzystano dużo naturalnych materiałów i pamiątek z podróży na Bali.

W znacznej mierze nawiązania do tematu przewodniego projektu, mają charakter raczej metaforyczny. Bardziej chodziło tu o stworzenie pewnej nastrojowości, która sprzyja pozytywnym emocjom, wywołuje uśmiech, przywołuje na myśl przygody w wyimaginowanym świecie.

Wykorzystano do tego tapety. Ryby pływają tu w salonie, lisy ozdabiają łazienkę, a zaczarowane miasto rozciąga się nad balkonem. Kiedy jest się otoczonym tymi wesołymi obrazkami, trudno nie uśmiechać się i natychmiast przenieść z powrotem do wspomnień domu rodzinnego z czasów dzieciństwa. Tak, to wymaga odwagi od inwestora, ale czy własne mieszkanie musi być neutralne, czy też zwyczajnie poprawne?

 

Salon idealnie pasuje do wizji właściciela. Ma drewniany sufit w jasnym kolorze i dywan z bambusa i jedwabiu na podłodze. Bio-kominek przywołuje rustykalną atmosferę wiejskiego domu. Uzupełnieniem są szafki ze starego drewna ze stodoły w kuchni na otwartym planie.

Projektanci zrezygnowali z górnych szafek kuchennych, aby stworzyć poczucie lekkości. Powstały projekt nie pozostawia wiele miejsca na przechowywanie, ale wystarcza na potrzeby właściciela.

 

 

Znaleźliśmy krzesła do jadalni na pchlim targu. Są dwie pary, z których jedna pochodzi z Gruzji, – mówi Blokhina. – Nasi rzemieślnicy odrestaurowali je, pomalowali na jeden kolor i ponownie je tapicerowali. Lodówkę została pomalowana farbą tablicową, aby umożliwić rysowanie po niej lub pozostawienie ważnych wiadomości. Wyraziste, dominujące miedziane lampy Toma Dixona odbijają cały pokój. 

 

 

 

W tym projekcie wykorzystano dużo rzemieślniczej inwencji twórczej – też to lubimy i we własnych projektach często robimy. Tutaj oświetlenie blatu kuchennego wykonano z rurek do instalacji hydraulicznej, pomalowanych na czarno. Na powstałej w ten sposób ramie, po prostu owinięto przewody elektryczne z żarówkami. (W jednej z naszych realizacji wykorzystaliśmy okrągły stół z nogami wykonanymi tą samą technika, z tego samego materiału. [Zobacz])

Mieszkanie, mimo swojego tematu przewodniego, pozostaje miejskie. Aby zachować nowoczesną funkcjonalność, nie zakłócając jednocześnie idyllicznego charakteru. Projektanci zastosowali kilka sztuczek.

 

 

Dla przykładu, telewizor nie jest przecież najładniejszym obiektem w domu. Jego design, szczegółnie przy tego typu wnętrzach, wizualnie zakłóca jednolitość przestrzeni. W tym projekcie zastosowany został pewien wybieg. Czarny telewizor powieszono nad kominkiem na ścianie pomalowanej na czarno. Dzięki czemu nieco go ukryto, wykorzystując zlewanie się barw.

Tradycyjna balijska kanapa to kolejna pamiątka po wyspie. Wykonali ją na zamówienie indonezyjscy rzemieślnicy. Lustra ozdabiają wnętrze białego ekologicznego kominka, tworząc piękny efekt, gdy ogień jest rozpalony, nadając wrażenie głębi.

 

 

 

Łóżko, żółty regał, drzwi i toaletka w łazience to tylko niektóre z przedmiotów w domu, które zostały wykonane na zamówienie w oparciu o szkice projektantów. Chociaż niektóre nie mają nic wspólnego z Bali, inne są pamiątkami uroczych wycieczek.

 

 

 

Zamówiliśmy łóżko i żółtą półeczkę z Indonezji wyłącznie do tego projektu – mówi Korneev. — Obraz z żabami pochodzi z wyspy. Jego tło to autentyczna balijska gazeta.

Aby ukryć wielowątkowy układ przedpokoju i korytarza, projektanci zastosowali tapetę z pionowym wzorem, który optycznie maskuje liczne narożniki, tym samym rozszerza perspektywę przestrzeni.

 

 

Wiele osób umieszcza tego rodzaju tapety tylko na pojedynczych odcinkach ścian, ale w rzeczywistości są one idealne do bardziej złożonych przestrzeni i tworzą wrażenie lasu – twierdzi Blokhina.

Każdy pokój został stworzony z duszą, z uwzględnieniem potencjału danej przestrzeni.

W łazience na przykład niebieska cieniowana ściana (tzw. efekt ombre) służy jako przypomnienie białych chmur, jasnoniebieskiego nieba i ciemnoniebieskiego morza. Ale prawdziwe niebo i chmury są widoczne też z okna.

 

 

 

Mieszkanie ma centralny system nagłośnienia, który można kontrolować za pomocą smartfona.

Oczywiście, wiele balkonów na Bali oferuje widoki na ocean. W miejskiej dżungli każda panorama daje radość. Balkon jest długi, przeszklony i zapewnia panoramiczny widok na miasto.

 

 

Balustrada balkonowa wykonana jest ze szklanych paneli z minimalną ramą, aby zachować zarazem lekkość optyczną i lekkość konstrukcji oraz maksymalne wykorzystać światło dzienne w mieszkaniu. Drewniane ławki, które biegną wzdłuż balkonu, są podzielone na sekcje, z których każda może być opuszczona lub podniesiona, składane nogi zapewniają stabilność.

 

 

Po remoncie właściciel zakochał się w swoim nowym domu od razu. Nic dziwnego: mieszkanie nie może być balijską willą, ale gdzie lepiej niż tutaj usiąść, marzyć i planować nowe przygody? I gdzie lepiej wrócić po kolejnej podróży, wiedząc, że czeka na Ciebie cudowny dom z książkami?

Tak, to nie jest tak zwany projekt „budżetowy”. Nie zmienia to jednak faktu, że mieszkanie nie musi być sztampowe, że może nawiązywać do tego co sprawia nam radość. Budżet na projekt i realizację nie jest głównym problemem. Najważniejsze, żeby sobie pozwolić na wykreowanie przestrzeni, w oparciu nie o dominujące trędy lecz o to co tak na prawdę, w głębi ducha, chcielibyśmy mieć.

Odmładzamy zniszczony przykład dobrego polskiego designu

Jest doskonałym dowodem istnienia przypadków dobrego polskiego designu w czasach PRL.  Choć zniszczenia były poważne, podjęliśmy się przywrócenia jej do stanu umożliwiającego dalszej jej wykorzystywanie. Trochę odmłodzona znowu prezentuje się nieźle.

 

Jest już naszym swoistym znakiem firmowym, że biorąc się za „generalkę”, gdy podczas oczyszczania mieszkania natkniemy się na coś fajnego, staramy się to odratować. Nie inaczej było tym razem. projekt przywrócenia starej komody odrobiny dawnego wdzięku pojawił się niejako przypadkiem. Stała pośród resztek mebli pozostawionych w mieszkaniu przez poprzedniego właściciela, przeznaczonych na śmietnik.

 

 

Uznaliśmy, że we wnętrzu zaprojektowanym przez Martę, znajdzie się dla niej miejsce. W końcu do przykład dobrego designu, rodzaj perełki pośród nieskończonej masy siermiężnych produktów z czasów Polski Ludowej.

 

 

Gdy spotkaliśmy się pierwszy raz, mocno posunięta w wieku i zniszczeniach, nasza „przyjaciółka” komoda wyglądał mniej więcej tak. Dawniej połyskująca jak zbroja Ateny lecz obecnie z wysokiego połysku pozostały jedynie odciski niełaskawego dla niej upływu czasu.

 

 

Komoda wyprodukowana w Trzcianeckich Fabrykach Mebli. Była elementem większego zestawu, który jednak się nie zachowała.

 

Jamie Olivier popularny kucharz telewizyjny lubi mawiać, że jeżeli podejdziesz do przygotowywania jedzenia z miłością, ono odpowiednio ci się odpłaci. Przygotowanie komody do odświeżenia wymagało dużo zaangażowania i z tą miłością, przyznam, czasami bywało różnie. Robiłem to w soboty, gdy nasza ekipa remontowa miała wolne i w mieszkaniu było pusto. Przez okno wpadały palące promienie słońca a ja z opalarką w ręce czułem się jak w piekle. Wieczorem, gdy z okna widziałem ludzi idących na orzeźwiające piwko, a ja w hałasie szlifierki wdychałem pył drzewny. No i do tego ciągle ktoś przerywał mi pracę swoim telefonem. Ale to tylko momenty, bo tak na prawdę to lubię takie prace. Pozwalają mi się zrelaksować. Przyznam, że traktuję to w kategoriach hobby.

 

 

 

Mebelek został wykonany z kilku różnych materiałów. Powodowało to pewne problemy przy oczyszczaniu ze starego lakieru i wybarwienia. Fornir na szufladach miał ze 2-3 mm grubości. Trzeba było być ostrożnym i skoncentrowanym jak saper.

 

 

Moim zdaniem opłacało się. Mebelek prezentuje się bardzo przyzwoicie. Wierzę, że najemcy mieszkania, będą dla niego łaskawsi niż poprzedni użytkownicy. I dadzą mu szansę posłużyć jeszcze przez wiele lat. Jesteśmy z Martą zadowoleni z efektu, wiemy, że właścicielom, dla których przy okazji remontu odnowiliśmy tę komodę, też się spodobała.

 

 

Męskie wnętrze, co to właściwie jest?

Czasami, określając wystrój mieszkania, mówi się to takie „męskie wnętrze”. Co to właściwie jest te męskie wnętrze? Pytam, bo w sumie nie wiadomo czy się obrazić słysząc to, czy nie. Myśląc o „męskiem wnętrzu” można przyjąć, że jest albo bardzo surowe, albo do bólu praktyczne, albo też jest zbieraniną przedmiotów – bo krzesło służy do siedzenia a nie do „pasowania” do innych przedmiotów.

 

Próbując odpowiedzieć sobie na pytanie jakie właściwie jest to męskie wnętrze, pomyślałem o mieszkaniach kolegów. I faktycznie, jest z nimi bardzo różnie. Jeden wypełnił mieszkanie swoją nieskończoną pasją. Wiedzie go pragnienie uratowania od zapomnienia praktycznie wszystkiego co stare. Zbiera rzeczy i przynosi do domu, jednak nigdy nie znajdzie już czasu na ponowne nadanie im jakiejkolwiek wartości. Drugi, trochę jakby zamieszkiwał przeciwny biegun tej samej słabości. Stworzył w swoich wnętrzach niezwykle eklektyczną (w mojej ocenie gustowną) mieszankę nowoczesności i artefaktów. W salonie z nowoczesną kuchnią, zaprojektowaną zresztą przez Martę, połączył nowoczesne meble ze pianinem z lat 20-tych XX wieku, swoją kolekcją gipsowych figurek Maryi. Skupuje je skrzętnie u ustawia w nowoczesnym wnętrzu salonu. Same w sobie są raczej tandetne, jak to figurki z przydrożnych czy cmentarnych kapliczek. Jednak w połączeniu z resztą wyglądają dobrze. Na ścianach nieprzeliczona kolekcja przedwojennych planów Breslau (Dziś to nasz ukochany Wrocław).

Ja sam, na swojej ścianie mam kolekcję wspomnień zamkniętych w ramkach. Rzeczy zupełnie niepraktyczne. Mam tam starą mapę (z 1868 roku) prowincji śląskiej, obok której wiszą: ulotka wyborcza naleziona kilka lat temu na pograniczu Czarnogóry i Albanii, zdjęcie żelaznego wilka, który przyśnił się litewskiemu księciu, werset z koranu na bydlęcej skórze – kupiony w sklepie z dewocjonaliami w południowej Ulcinij, stara po-brytyjska pocztówka z Indii, na których dziś uliczni artyści – handlarze w Bombaju malują czarno-złote słoniki. Pomiędzy tym wiszą zdjęcia, np.: „Anioł swobody” chorwackiego rzeźbiarza sfotografowany przeze mnie w lapidarium na jednej z dalmackich wysp, zdjęcie żelbetowego sklepienia hali targowej we Wrocławiu. Jednym słowem nic praktycznego, konkretnego czy tematycznego.

Dla odmiany znajomy, któremu Marta konsultowała wystrój świeżo kupionego mieszkania, zamawiając stolik, którego konstrukcję stanowi zespawany z metalowych profili sześciobok, zadbał by jedna krawędź konstrukcji była otwarta. Czemu? Ano z bardzo praktycznych powodów, żeby odkurzacz – robot mógł wjechać pod stolik. Bardzo praktycznie prawda?

Tak więc „męskie wnętrza” mogą być bardzo różne. Dla zobrazowania przykładów wybrałem dwa odmienne projekty. Jeden to mieszkanie minimalisty. Drugi to mieszkanie mężczyzny ułożonego i zorganizowanego.

 

Gdybym był w wojsku

Gdyby życie potoczyło się inaczej i odbyłbym służbę wojskową, mieszkał sam a praca wymagałaby ciągłych podróżny. Być może urządziłbym swoje mieszkanie w bardzo surowym stylu. Bo po co facetowi – singlowi coś więcej.

 

 

Jest trochę jakby mieszkać na budowie ale w sumie jest wszystko co potrzeba. Są ściany, jest podłoga, wygodna sofa. Z jednej strony jest to rodzaj pustelni a co więcej mężczyźnie trzeba.

 

 

Lubię gotować więc kuchnia jest potrzebna ale jedzenie „na mieście” sprawia mi równie dużą przyjemność więc bez przesady z wyposażeniem.

 

 

 

Szafa i sypialnia podporządkowane funkcjonalności i prostocie.

 

 

Dużo światła i biurko pod ręką. Odpowiadałoby mi to.

 

 

Łazienka to miejsce gdzie dba się o higienę, cóż więc więcej potrzeba?

 

 

Gdybym nosił garnitur

Gdybym prowadził ustabilizowane życie, nosił garnitur i wieczorami miał dużo czasu na korzystanie z uroków dużego miasta. Pewnie wybrałbym taki prosto – elegancki styl wystroju wnętrza swojego mieszkania. Bo to przecież warto zawsze mieć styl.

 

 

Wnętrze przytulne, mieszkanie nie za duże. Na ścianach okładziny z betonu architektonicznego dodają industrialnego stylu ale dodatki czynią wnętrze przytulnym. Mimo zimnych barw.

 

 

Jest kuchnia i jest gdzie zjeść śniadanie lub posadzić znajomych z drinkiem przed wyjściem do miasta.

 

 

Elegancko i w sumie też minimalnie. Nie przekreśla to jednak wykorzystania stylowych, porządnie wykonanych rzeczy oraz dodatków nadających wnętrzu cech indywidualnych.

 

 

Wygodne łóżko, miejsce do czytania lub trwonienia czasu przed telewizorem. Jednym słowem jest wszystko!

 

 

No to jakie w końcu jest to wnętrze noszące cechy męskiego? Zorganizowane, praktyczne do bólu, minimalistyczne, z dobrym designem? Czy chaotyczne, wypełnione masą nieprzystających do siebie bibelotów? Przykłady dwóch powyższych projektów pokazują, że może być zorganizowane. Mimo diametralnie odmiennych stylów, może być też dobrze zaprojektowane.

Oczywiście bywa, że tak zwane „męskie wnętrze” jest encyklopedycznym przykładem bezguścia. Ale czy nie bywa tak i w przypadku „dziewczyńskich” wnętrz? Nie dajmy się zwariować, dobre „męskie wnętrze” to takie, które oddaje charakter mieszkającego w nim mężczyzny.  Samo wnętrze, jako takie, nie może być męskie.

Inspirująca metamorfoza mikroapartamentu

W Europie robi się coraz ciaśniej, jedni sami przenoszą się do miast, drudzy inwestują w mieszkania na wynajem. Jest to przyczyną popularności mikroapartamentów. Łatwo kupić, łatwo sprzedać ale jak urządzić takie maleństwo. Oto przykład inspiracja.

 

Ustalmy jedno, remontując maleńkie mieszkanko, często z przeznaczeniem na wynajem trudno oczekiwać cudu. Nie oznacza to jednak, że takie mieszkanko powinno być norką dla studenta pierwszego roku, który nie załapał się na akademik i chwilowo skłonny jest wziąć wszystko co zmieści się w jego budżecie. Takie podejście do sprawy jest po prostu marnowaniem pieniędzy wydanych na inwestycję.

W maleńkim mieszkaniu na prawdę da się żyć. Da się je dobrze wynająć. Trzeba je tylko odpowiednio przygotować. Poniższe zdjęcie przedstawia praktycznie całe mieszkanie.

 

Wcześniej …

 

… później.

Projekt: Joseph Johnson

To samo pomieszczenie, czyli w zasadzie całe mieszkanie, z drugiej strony. Nie dość, że jest małe, to jeszcze wąskie. Zwróćcie uwagę na fakt, że panele podłogowe ułożone zostały wzdłuż pomieszczenia. Zwykle unika się takiego rozwiązania, tu jednak chodziło między innymi o sprawienie wrażenie, że pomiędzy strefą sypialną a dzienną jest trochę przestrzeni.

Wcześniej …

… później

Joseph Johnson, Niemcy

Łazienka

Tak małe pomieszczenia po prostu muszą być jasne. Nie chodzi o to, że musza być białe i basta. Po prostu powinny być jasne.

Przed remontem i po remoncie. Ciemne kafle zostały zastąpione jasnymi. Armaturę sanitarną zamieniono na zabierającą – optycznie – mniej przestrzeni. Zastosowanie elementów sprawiających wrażenie wydłużenia pomieszczenia, nie było tu złym rozwiązaniem. Łazienka jest tak mała, że choćby optyczne jej wydłużenie sprawia korzystne wrażenie.

 

Joseph Johnson,Niemcy

Stare dobre drewno ciągle trendy

Daje poczucie bezpieczeństwa, sprzyja wyciszeniu, tworzy przytulny klimat. Drewno – materiał, który ciągle znajdujemy w zestawieniach sezonowych wnętrzarskich trendów. Jego naturalne pochodzenie i właściwości sprawiają, że jest ponadczasowe i uniwersalne – do twarzy mu niemal w każdej aranżacji. Jesienią, potrafi otulić swoim ciepłem, aby chłodne domowe wieczory były jeszcze przyjemniejsze. Jak wprowadzić do wnętrza drewno, by zyskało przytulną atmosferę i ducha nowoczesności?

Drewno to jeden z najstarszych materiałów wykorzystywanych w aranżacjach wnętrz od wieków. Materiał będący na pograniczu nowoczesności i tradycji. Buduje atmosferę, pozwala być blisko natury, podtrzymuje żar domowego ogniska, ale też nie pozostaje w tyle. Ciągle jest modny, bo naturalne piękno nie ma daty ważności.

Wnętrze w zgodzie z naturą

Zastosowane we wnętrzu drewno nadaje nie tylko jego estetyczny, łagodny wygląd. To ekologiczny materiał, który nie przyciąga kurzu i nie uczula. Jest naturalny i zdrowy. Warto wiedzieć, że różne gatunki drewna posiadają określone właściwości, np. drewno lipowe korzystnie wpływa na samopoczucie – redukuje stres, odpręża, pozwala wyzbyć się niepokoju. Orzechowe natomiast, sprawia, że czujemy się silniejszy – fizycznie i psychicznie, efektywniej rozwiązujemy problemy, jesteśmy bardziej kreatywni. Zaletą drewna jest także jego odnawialność. Starzeje się w szlachetny sposób, zyskując nowego ducha. Odpowiednio zaimpregnowane i zabezpieczone może zachować swoją świetność na długie lata. A gdy nam się znudzi, materiał ten możemy dostosować do naszych potrzeb – malować, lakierować czy postarzać. Możliwości jest wiele, a efekt niepowtarzalny, bo nie ma dwóch identycznych kawałków drewna.

W jakim stylu?

BRITOP /fot. mat prasowe

Jak wykorzystać drewno we wnętrzu, aby wydobyć jego prawdziwe piękno? Można stosować je w formie pojedynczych elementów – mebli, oświetlenia, dodatków, ale też na większych płaszczyznach – na podłodze czy ścianach. Kolorystyka czy gatunek drewna powinny być dopasowane do stylu, w jakim aranżujemy wnętrze. Postarzane czy bielone idealnie sprawdzi się w stylach shabby chic czy francuskim. Surowa, drewniana lampa CASPER marki BRITOP Lighting wprowadzi do wnętrz rustykalnych ascetyczny klimat. Drewno w asyście patyny sprawi, że klasyczne aranżacje rozbłysną nowym blaskiem.

BRITOP Lighting, CASPER / fot.mat. prasowe

Ten materiał świetnie czuje się we wnętrzach rodem z dalekiej Północy. Jest subtelnym dopełnieniem jasnej kolorystyki i prostych form skandynawskich aranżacji. Biel współgra z drewnem w surowej postaci, podkreślając jego naturalność. Warto postawić tu na drewniane dodatki – skrzynię, stolik czy lampę – np. model REJA, który urokliwie łączy biel z drewnem.

BRITOP Lighting, REJA1 / fot. mat.prasowe

Drewno idealnie przełamuje nowoczesne, minimalistyczne aranżacje. Na tle prostych form i stonowanej kolorystyki, drewniane detale potrafią zainteresować i przykuć uwagę. Ten ciepły materiał łączyć można z chłodnym szkłem czy betonem. Lampa EDVIN BRITOP Lighting to połączenie metalu, elementów w kolorze drewna i szkła. Model może stać się zdobniczym drobiazgiem, który przełamie klimat wnętrza bez upiększeń.

BRITOP Lighting / fot. mat. prasowe

Oszczędne w stylistyce aranżacje uzupełnić można wyrazistymi formami. Seria lamp drewnianych LED, prezentowana przez markę BRITOP Lighting podczas 12. edycji OKK! design to synonim nowoczesności i dobrego wzornictwa. Projektant, a także właściciel polskich marek BRITOP Lighting i SPOT Light Christian Ortlieb, stworzył z naturalnego materiału, jakim jest drewno produkty oświetleniowe dedykowane głównie architektom. Proste linie i oryginalne kształty dodadzą charakteru przejrzystej, minimalistycznej całości. Rozjaśnią wnętrze, wprowadzając do niego naturalny design!

OKK! design zawsze w trendach – relacja z 12. edycji

Za nami kolejne spotkanie w ramach OKK! design – renomowanego cyklu konferencji, dedykowanych architektom, projektantom wnętrz oraz wszystkim osobom związanym z branżą wnętrzarską. Tematyka 12. edycji skupiała się na tym, co modne, ciekawe i najbardziej pożądane w świecie wyposażenia wnętrz. Rozważano o tym, jak rodzą się i dojrzewają trendy i czy dobry design może mieć termin ważności. Jak zwykle nie zabrakło interesujących prelekcji, inspirujących rozmów, a także kilku premier i smacznych niespodzianek.

Olgi Kisiel-Konopka pomysłodawczyni i organizatorka OKK! design

OKK! design, autorski projekt Olgi Kisiel-Konopka wpisał się już na stałe w kalendarz najważniejszych, stołecznych imprez związanych z branżą wyposażenia wnętrz. Od 5 lat wydarzenie cieszy się rosnącą popularnością, co potwierdza udana 12. odsłona oraz rekordowa frekwencja licząca około 300 gości. 4. września surowa przestrzeń Mysiej 3 za sprawą OKK! przemieniła się w prawdziwą egzotyczną oazę wysmakowanego wzornictwa. Wszystko w zgodzie z obowiązującym w tej edycji hasłem „Bądź w trendach!”, które nawiązuje do wszechobecnego megatrendu na zieleń oraz różnorodne motywy botaniczne. W ten sposób organizatorzy „puszczają oczko” i w nieco żartobliwy sposób skłaniają do refleksji nad istotą mody i żywotnością takich tendencji.

Prelekcja Tomk aRygalika / for. mat. organizatora

Miniona edycja OKK! design obfitowała w liczne spotkania ze znakomitymi osobowościami ze świata architektury i polskiego designu. W roli prowadzącej ponownie wystąpiła Dagmara Jakubczak, projektantka i autorka bloga wnętrzarskiego FORelements.pl. Wydarzenie otworzyła Anna Grużewska, redaktor naczelna magazynu „Czas na Wnętrze” wykładem pt. „Trend, witany, opisywany i…zapominany. Jak długo można być modnym w prasie.” Justyna Smolec, ceniona architektka wnętrz, od lat współpracująca z czasopismem „Dobre Wnętrze”, zauroczyła słuchaczy wystąpieniem o autonomii projektanta, szansach na zachowanie niezależności w tej profesji. Magdalena Federowicz-Boule, architekt i założycielka pracowni Tremend przeniosła nas do wnętrz użyteczności publicznej, opowiadając o najważniejszych tendencjach w projektowaniu hoteli. Po raz pierwszy na OKK! design mieliśmy też przyjemność gościć jednego z czołowych polskich projektantów Tomka Rygalika. Uczestnicy spotkania jako pierwsi mogli zapoznać się z filozofią oraz ofertą jego najnowszej marki TRE, jeszcze przed oficjalną premierą zaplanowaną na wrześniowe targi Maison&Object w Paryżu. Już nie minimalizm, a pewnego rodzaju esencjonalizm, a także stałość, ponadczasowość, zwrot ku codzienności i budowaniu unikalnej relacji pomiędzy człowiekiem, a przedmiotem użytkowym podkreślał, jako główne założenia leżące u podstaw nowego projektu. Ostatnim gościem specjalnym tej edycji był jeden z najbardziej rozpoznawalnych fotografów wnętrz i architektury Yassen Hristov.

O tym, co ciekawego dzieje się obecnie w designie oraz jakie zmiany czekają nas w najbliższej przyszłości w wyposażeniu wnętrz, opowiedzieli także przedstawiciele renomowanych firm wnętrzarskich. Damian Fituch z firmy Jung, światowego lidera osprzętu elektroinstalacyjnego i systemów sterowania, przedstawił idealnie zlicowane rozwiązania, a także perfekcyjnie skomponowaną paletę kolorystyczną, zainspirowaną kanonem odcieni Le Corbusiera. O luksusowym wystroju wnętrz i cenionych, zagranicznych markach opowiedział Patryk Kaczmarski z salonu wnętrzarskiego Archidzieło. Rafał Tarnawski zaprezentował nowe, kompleksowe galerie wyposażenia wnętrz Home Concept, które pojawiły się w tym roku na terenie Warszawy oraz Katowic. Przestrzeń na Mysiej rozświetliły wyjątkowe, designerskie lampy z bogatej oferty BRITOP Lighting, o których opowiedział przedstawiciel marki Norbert Banaś. Najnowszą kolekcję systemów przechowywania w kuchni, wykończoną w eleganckim i modnym antracycie przedstawiły Magdalena Tomkiewicz oraz Anita Kołek z firmy Peka. Trendy podłogowe we wnętrzach komercyjnych omówił Łukasz Wiatrzyk z Everspace. Na OKK! design firma pojawiła się w doborowym towarzystwie marek Profim, Bejot i Burmatex. Markę BoConcept, reprezentowała Katarzyna Klass. Swój debiut na OKK! design miała także marka Electrolux, która zapewniła uczestnikom wrześniowej edycji szereg atrakcji. Zebrani goście byli światkami premiery światowej nowości, nowatorskiej linii pralki i suszarki PerfectCare 900 series, o której opowiedział Maciej Jabłoński z Electrolux/AEG. Marka zadbała także o podniebienia uczestników organizując w przerwach pomiędzy panelami pokazy kulinarne Kariny Zuchory. Finalistka Master Chef 2014 przygotowując swe niepowtarzalne, autorskie potrawy zaprezentowała jednocześnie możliwości nowego, innowacyjnego piekarnika parowego z oferty Electrolux. Niespodzianką ostatniej edycji była także obecność reprezentantki świata mody, młodej projektantki Olgi Pokrywki. Spotkanie zakończono również niestandardowo krótką prezentacją Wine Bureau Polska, które przez cały dzień oferowało gościom degustację wina.

Pokazy kulinarne Kariny Zuchory / fot. mat. organizatora

Wśród partnerów 12. edycji OKK! design znaleźli się także: MINI Bawaria Motors Janki, John Lemon, MYSIA3, KOD, Florabo, Ceramika Avant, Sucre-Paryskie Makaroniki, Cydr Jabłkowy, Endorfina Foksal oraz fenomenalne lody z Jednorożec Lody Tradycyjne, które witały wszystkich gości 12. edycji już przy samym wejściu.

O stylizację przestrzeni zadbała Patrycja Sapiełkin-Strupiechowska. Relację fotograficzną przygotowała ceniona fotografka Lidia Skuza.

 Na kolejną edycję OKK! design organizatorzy zapraszają już w marcu 2018 r. Więcej na: www.okkdesign.pl

Biurko Skog

Biurko Skog Projektant: Kinga Smardz-Gawłowska; Producent: Borcas

Prosta konstrukcja skog nawiązuje wyglądem do norweskich lasów. Układ nóg, które podpierają naturalny drewniany blat, przypomina drzewa wyrastające z ziemi. Przez pierwotny charakter skog, przedziera się indywidualizm. Siła i oryginalność biurka pochodzą z idei, że każdy najmniejszy szczegół może stanowić o całym projekcie.Ażurowa, niecodzienna konstrukcja biurka skog, zwiększa optycznie przestrzeń i sprzyja kreatywności.

Biurko Skog Projektant: Kinga Smardz-Gawłowska; Producent: Borcas

www.borcas.eu

BIRDS kolekcja ceramik

Projekt: TABANDA i AUGUST; Producent: TABANDA i AUGUST

BIRDS to figlarna i elegancka seria ręcznie wykonanej ceramiki, składającą się z dwóch rozmiarów kubków, pary jajkowników i dwóch przemiłych misek.Do każdej z nich dorzuciliśmy dębową pokrywkę, by utrzymać wasze posiłki i napoje w idealnej świeżości.By nie utracić fascynującej, matowej faktury mieszanki kamionki i porcelany, szkliwimy je jedynie od środka.Łącząc minimalistyczną formę z ręcznym wykonaniem, BIRDS ucieleśniają to, do czego dążymy w każdym projekcie: symbiozę wzornictwa i rzemiosła.

Projekt: TABANDA i AUGUST; Producent: TABANDA i AUGUST

www.tabanda.pl | augustaugust.pl/

PUFF-BUFF lampy do nadmuchania

Wywiad z Anną Siedlecką i Radkiem Achramowiczem – prezentacja Studia PUFF-BUFF Design o początkach marki, o tym, w jaki sposób świat reaguje na ich wyjątkowe lampy oraz czym ten kreatywny duet może nas jeszcze zaskoczyć.

Przypomnijmy – proszę – w jaki sposób zrodził się ten szalony pomysł na lampy PUFF-BUFF i jak został on przyjęty przez świat designu oraz konsumentów?

Radek Achramowicz: Nasze projekty można uznać za innowacyjne, choć wypełnianymi powietrzem balonami latano już w XVIII w., a fascynacja strukturami pneumatycznymi ogarnęła świat designu w latach 60. ubiegłego wieku.

Anna Siedlecka: Kiedy w mojej głowie – jeszcze w czasie studiów – powstawały pierwsze koncepcje nadmuchiwanych lamp, nie znałam tych projektów. Lampy z pompowanych kół wymyśliłam zupełnie od początku, zafascynowana lekkością i mobilnością tej technologii. Wtedy mnie to zainteresowało, bo projektowałam dla młodych ludzi lekkie i przenośne meble mogące zmieniać kształt. Technologia pneumatyczna mnie wciągnęła. Po studiach stworzyłam kilka prototypów lamp, a potem dołączył do mnie Radek i też dał się ponieść „dmuchańcom”. W naszym Studio PUFF-BUFF Design, które wspólnie założyliśmy, zaprojektowaliśmy system BUBBLES (czyli Bąbelki), które dziś są chyba naszym najbardziej znanym produktem. Na początku chcieliśmy sprzedać nasze projekty producentom i w tym kierunku prowadziliśmy rozmowy. Głównie interesowali się nimi Włosi. Po naszym pierwszym pokazie w Mediolanie (2004) dostaliśmy ciekawe propozycje i zrobiło się o nas głośno.

R.A.: Jako projektanci z Polski, czuliśmy się trochę jak jakieś egzotyczne zwierzęta – rzadko spotykane albo wręcz nigdy nie widziane. Ostatecznie zdecydowaliśmy sami zająć się produkcją. Nie chcieliśmy, żeby „dmuchańce” zmieniły się np. w szkło, bo zależało nam na tej technologii. Gdy powstały pierwsze finalne produkty już pod marką PUFF-BUFF – to był rok 2006 – wzbudziły zainteresowanie, bo były czymś zupełnie nowym. Zaczęliśmy sprzedawać lampy, początkowo prawie wyłącznie za granicę. Polscy odbiorcy jeszcze wtedy nie byli na to gotowi. Dziś „design” to słowo klucz, ale 10 lat temu niewielu ludziom w naszym kraju cokolwiek ono mówiło. Nasze pierwsze większe zamówienia były do Włoch, Holandii, Nowej Zelandii i Francji. W Polsce kupowali nasze lampy nieliczni wyrobieni klienci – głównie reprezentanci tzw. kreatywnych zawodów, odważniejsi architekci. Powoli zdobywaliśmy rynek, na początku dokładając do interesu. Wierzyliśmy jednak, że to ma sens, bo nasze produkty są na tyle ciekawe i nośne, że w końcu się przebijemy. Staraliśmy się bywać na najważniejszych targach, promować PUFF-BUFF i polski design.

Chcieliśmy światu pokazać: „Hej, patrzcie, u nas też powstają fajne, innowacyjne projekty!”

W jaki sposób powstają Wasze lampy i w jakiej postaci docierają do klientów? Czy są już wypełnione powietrzem, czy każdy robi to indywidualnie w domu?

R.A.: Wszystkie nasze lampy są produkowane w Polsce. Od wielu lat współpracujemy z polskimi podwykonawcami, lokalnymi dostawcami i specjalistami od różnych technologii. Wykorzystujemy tak dużo polskich komponentów, jak tylko możliwe. Część sprowadzamy (np. PVC jest z Niemiec, przewody i przełączniki z Włoch). Cały finalny montaż odbywa się w naszej pracowni w Warszawie – tu lampy są składane, dopieszczane, pakowane.

A.S.: Lampy z serii BUBBLES klient otrzymuje już napompowane i gotowe do zawieszenia. Ze względu na dużą ilość bąbelków namawianie klientów do samodzielnego ich pompowania byłoby okrucieństwem! Lampy żarówkowe są za to dużo prostsze w obsłudze. Docierają do odbiorców w postaci płaskiej, do indywidualnego napompowania, dzięki temu mieszczą się w małych opakowaniach.

Czym inspirujecie się podczas tworzenia swoich projektów?

R.A.: Czym tylko się da – otaczającym światem, przyrodą, popkulturą, sztuką, filmem… Dookoła jest pełno inspiracji.

Oświetlenie PUFF-BUFF to nie tylko lampy z PVC. Jakie jeszcze materiały są wykorzystywane w Waszych produktach i które z nich są najbardziej wdzięcznym tworzywem?

A.S.: Światło to fascynująca materia – eksperymentowanie z nią jest przygodą i zarazem wyzwaniem. To samo można powiedzieć o technologii pneumatycznej, w której powstała większość lamp PUFF-BUFF. Ostatnio wprowadziliśmy nowy materiał – rozciągliwy poliuretan (TPU). Z niego powstają nasze lampy BIG PUFF, które są rozwinięciem PUFF, tj. pierwszej zaprojektowanej przez nas lampy. TPU jest aksamitne w dotyku i bardziej rozciągliwe niż PVC, czyli winyl. Pięknie rozprasza światło. Mamy w swojej ofercie dwie lampy twarde, z tworzywa i stali. Ostatnio zaczęliśmy eksperymentować więcej z twardszymi tworzywami, takimi jak akryl, wytłaczając go i formując różne kształty. Niby twarde, ale nadal w duchu PUFF-BUFF. Zobaczymy dokąd nas to zaprowadzi.

Ile autorskich produktów do tej pory powstało w Waszym Studio?

A.S.: Stworzyliśmy około 50 różnych projektów – część z nich została wdrożona do produkcji. Prawdopodobnie najbardziej kojarzone nasze produkty to seria BUBBLES (żyrandole z bąbelków i diod LED), lampy PUFF – teraz po metamorfozie produkowane jako BIG PUFF, czarno-biała ORCA i żyrandol z nadmuchiwanymi ramionami LULLABY.

Kim są obiorcy lamp PUFF-BUFF?

A.S.: Osoby kreatywne, z poczuciem humoru, zwykle są fanami designu, ale też zwracają uwagę na jakość produktów i ich pochodzenie.

R.A.: Dla naszych klientów w Polsce jest ważne, że kupują produkty polskie, tworzone w kraju. Czują, że wspierają tym samym lokalną przedsiębiorczość, bo nie jest to masowa produkcja powstająca w nieznanym miejscu. Nasi klienci kupują oryginalny produkt, za którym stoi konkretna historia i konkretni ludzie – czyli my.

Czym jeszcze planujecie zaskoczyć świat designu i konsumentów?

R.A.: Chcemy rozwinąć nasze laboratorium projektowe, planujemy robić więcej rzeczy nietypowych, na specjalne zamówienie oraz z różnorodnych materiałów.

A.S.: To są bardzo ciekawe projekty, robimy je od czasu do czasu dla różnych klientów, świetnie się przy tym bawiąc i eksperymentując. Tak powstały świecące ubranka, pneumatyczny pawilon wystawowy, świecące pulchne litery. Pozostajemy w sferze światła, choć powstające projekty niekoniecznie można zakwalifikować jako lampy.

Na jakich imprezach targowych i wystawach można będzie spotkać PUFF-BUFF w najbliższym czasie?

R.A.: We wrześniu jedziemy już po raz trzeci do Paryża na Maison&Objet. Tu zawsze mieliśmy dobry odbiór. Francuzom nasze lampy bardzo się podobają. W styczniu 2018 r. po raz pierwszy wybieramy się do Kolonii na Imm Cologne, a na wiosnę Nowy Jork i targi ICFF – też po raz trzeci. Amerykanie lubią duże lampy i takie chętnie robimy im na zamówienie. Wielka świecąca kula w kasynie to jest coś!

Kto za tym stoi? PUFF-BUFF to:

Anna Siedlecka to absolwentka Wydziału Architektury i Wzornictwa Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Projektantka wnętrz i wzornictwa, pomysłodawczyni i współzałożycielka PUFF-BUFF. Kuratorka wystaw i współtwórczyni inicjatyw wspierających polski design (m.in. The Spirit of Poland czy VIVA LED). Członkini Stowarzyszenia Projektantów Form Przemysłowych. Wyróżniona prestiżowymi nagrodami jako projektantka m.in. EUROPE 40 UNDER 40 (2009) dla najciekawszych młodych designerów w Europie, a także jako dyrektor kreatywna marki PUFF-BUFF.

Radosław Achramowicz absolwent Wydziału Architektury Politechniki Gdańskiej. W 2017 roku uzyskał tytuł Profesora Nadzwyczajnego Politechniki Warszawskiej na Wydziale Architektury. Jest kierownikiem Pracowni Projektowania Architektonicznego i Projektowania Produktu na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej. Był także wykładowcą poznańskiej School of Form i bydgoskiego Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego. Ekspert w dziedzinie architektury, architektury wnętrz i designu. Kurator i współtwórca inicjatyw wystawienniczych dotyczących wzornictwa. Mocne nazwisko znane designerskiemu światu w Polsce i za granicą.

O projektantach, którzy popełnili błąd

Agnieszka Bar, Jan Kochański, Studio Szpunar – to projektanci, którzy w codziennej pracy dążą do formy idealnej. Nagle, pod wpływem kilku telefonów i spotkań, zgadzają się… popełnić błąd.

 

Projektant: Agnieszka Bar / Zdjęcia: Pieceoflove

 

W wyniku prac nad przedmiotami „celowo nieidealnymi” powstają: krzywa szklanka, która wywołuje złudzenie, że za chwilę się przewróci (Agnieszka Bar), lustro w paski, w którym trudno przejrzeć się w biegu (Studio Szpunar) i czajniczek do parzenia herbaty z przesuniętym uchwytem (Jan Kochański).

Są to przedmioty estetyczne, funkcjonalne, ale też – celowo – nieidealne. Ich niedoskonałość ma za zadanie przypominać ich właścicielom każdego dnia, że zastanawiając się nad tym, co wokół nas nie działa idealnie i dostrzegając rzeczy warte poprawy, możemy aktywnie zmieniać naszą rzeczywistość.

Projektant: Jan Kochański / Zdjęcia: Pieceoflove

Projektant: Jan Kochański / Zdjęcia: Pieceoflove

Kolekcja to element… kampanii społecznej. – Celem akcji “Dbamy o lepszą codzienność” jest zachęta do zatrzymania i chwili namysłu na co dzień – tłumaczy Katarzyna Batko – Tołuć z Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska. W ten nietypowy organizacja chce namawiać do refleksji, w wymiarze i osobistym, i społecznym.

Projekt: Studio Szpunar / Zdjęcia: Pieceoflove

Wszystkie przedmioty można kupić online i w dobrych sklepach z dizajnem. Czy faktycznie dadzą komuś impuls do zmiany? Czy przeciwnie, będą najlepszym dowodem na to, że niedoskonałe też może być piękne? Pewne jest jedno: potrafią wyprowadzić z równowagi. Tyle, że nie tej rozumianej jako wewnętrzny spokój, a tej kojarzącej się bardziej z bezruchem, stagnacją, przyzwyczajeniem, które za bardzo rozleniwia.

Zamiast skandynawskiego designu odrestaurowane meble z duszą

Maria Szymańska DIY Platform Manager w DaWanda.pl

Polacy znudzeni ofertą salonów z wyposażeniem wnętrz wykorzystują własną inwencję bądź inspirują się pomysłami z sieci i odnawiają stare przedmioty lub ze starych robią zupełnie nowe. Wszystko jest kwestią wyobraźni i wyczucia gustu. Unikalne meble z duszą można kupić na popularnych serwisach aukcyjnych, a nawet znaleźć na śmietniku, a paleta pomysłów jest wręcz nieograniczona. Stare szafki, komody czy fotele można pomalować, wymienić im obicia i uchwyty, a z niepotrzebnych desek zrobić półki czy kanapy.

Każdy właściciel chce, żeby jego mieszkanie było urządzone stylowo i oryginalnie. Często jednak niebanalny wystrój wiąże się z dużymi kosztami. By zaoszczędzić, a nie stracić na wyjątkowości, warto postawić na renowację mebli sprzed lat i metodę „Do it yourself” (DIY).

– Myślę, że w Polsce możemy już mówić o takim trendzie na renowację mebli. Polacy są bardziej świadomi, znudził im się bardzo powszechny skandynawski design czy sklejkowe meble za grosze i chcą trochę bardziej wyrazić siebie poprzez wnętrza – mówi agencji Newseria Lifestyle Maria Szymańska, DIY Platform Manager, DaWanda.pl.

Przy renowacji mebli czasem wystarcz naprawdę niewiele, by zyskały one nowe oblicze i zachwycały. Najważniejsze jest to, aby jak najmocniej podkreślić i wyeksponować urok starych stylowych komód, stolików czy foteli.

– Wydaje mi się, że renowacja mebli to po prostu najtańsza opcja na posiadanie pięknych rzeczy w domu. Bo wystarczy szafeczkę po babci nieco odmalować, wymienić uchwyty albo wypastować i mamy piękny ponadczasowy mebel, który, jeżeli zestawimy z nowoczesnymi rzeczami, dodatkami, lampami wygląda bardzo współcześnie, a możemy też po prostu robić kalkę danej epoki – mówi Maria Szymańska.

Choć jeśli chodzi o meble DIY wciąż najpopularniejszy jest trend shabby chic, to z czasem na rynku pojawia się coraz więcej inspiracji.

Teraz jest dosyć spory nacisk na kolory, bo shabby – wiadomo, opiera się głównie na białym, a teraz zaczyna się już trochę wchodzić w takie żywe kolory typu żółty, zielony, niebieski, które fajnie podkreślają charakter pomieszczenia. Może być na przykład dosyć stonowane wnętrze, a jedna taka perełeczka zrobiona na wysoki połysk. Jeżeli coś ma ładny kształt, to się obroni nawet w jaskrawo zielonym – mówi Maria Szymańska.

Unikatowe meble do renowacji można znaleźć na strychach dziadków, kupić poprzez internet, a nawet znaleźć na śmietniku. W majsterkowaniu, ozdabianiu mebli, tworzeniu dekoracji czy szyciu firan wiele osób odnajduje swoją pasję. Zamiast wyrzucać stare przedmioty, dają im nowe życie.

Wydaje mi się, że po prostu trzeba mieć oko. Na różnych portalach ludzie wystawiają fajne używane rzeczy, na śmietniku można znaleźć naprawdę perełeczki z lat 50. Ktoś uważa, że są nieefektowne i są śmieciami, a my widzimy w nich potencjał. To jest chyba najfajniejsza opcja, bo jest po prostu najtańsza – mówi Maria Szymańska.

Bazą mogą być przeróżne materiały – na pierwszy rzut oka nawet całkiem nieprzydatne i mało efektowne.

– Ze starych paneli podłogowych można na przykład zrobić półkę, dodać ładne sznurki kolorowe i to już może fajnie wyglądać. Jeden z najpopularniejszych produktów, który ostatnio był używany do produkcji mebli, to palety. Są one bardzo wdzięczne, wystarczy dodać kółka, wypolerować, położyć szkło i mamy fajny stolik. Skrzynki, które też ciągle gdzieś widzę, też są fajne. Nawet nie trzeba z nimi wiele robić, jak jest ładne drewno wystarczy trochę wypolerować i wystarczy.  Jeżeli mamy takie plastry, przekrój pnia, wystarczy dodać nóżki i już mamy taboret – mówi Maria Szymańska.

Aby ułatwić sobie prace, można sięgnąć po tutoriale lub filmy video nagrane specjalnie dla fanów handmade. Nie potrzeba też wielu narządzi. Wystarczy wiertarka z szeroką końcówką, na którą się nakłada papiery ścierne.

– Możemy też skorzystać z bardzo popularnych teraz specjalnych miejsc, do których możemy sobie wpaść na godzinę i wykorzystać dostępne tam narzędzia. Poza tym zawsze jest tam ktoś, kto pomoże – mówi Maria Szymańska.

źródło: Newseria

WAWA DESIGN FESTIWAL 2017

We wrześniu odbędzie się piąta edycja wyjątkowego festiwalu designu w stolicy. Tym razem pod hasłem UWODZENI i w bliskości z Wisłą.

W dniach 9–17 września 2017 odbędzie się już piąta edycja WAWA DESIGN FESTIWAL – wydarzenia, które podkreśla wartość dobrego wzornictwa, łączy doświadczonych twórców i pasje miłośników dobrego stylu, a także ma ambicję promować stołecznych projektantów. W tym roku festiwal odbędzie się pod hasłem UWODZENI, a ważnym punktem odniesienia będzie rzeka Wisła. Oprócz tradycyjnego miejsca ekspozycji wystaw i spotkań z twórcami dobrego designu, czyli Soho Factory (Warszawa, ul. Mińska 25), wiele inicjatyw zostanie przeniesionych na bulwary wiślane i plaże miejskie.

W tym roku wystawy, prezentacje, wykłady i warsztaty posłużą pokazaniu projektowania związanego z wodą, w tym też konkretnie z RZEKĄ. Powstanie spójny program połączony z obchodami Roku Rzeki Wisły, a twórcy skupią się przede wszystkim na projektach dotyczących funkcjonowania społeczeństwa nad rzeką. To też nie przypadek, że festiwal rozpocznie się 9 września, w dniu Święta Rzeki Wisły – mówi Iwona Kowalczyk, dyrektor Wawa Design Festiwal.

Integralną częścią Wawa Design Festiwal jest cykliczna wystawa „Projekt Warszawiak”, prezentująca prace stołecznych projektantów. Przyjmowanie zgłoszeń rozpocznie się w kwietniu.

Inicjatywa warta Wisły

Wykorzystanie potencjału rzeki w budowaniu przestrzeni społecznie ważnych i użytecznych jest wspólną intencją Warszawy i Poznania, dlatego organizatorzy Wawa Design Festiwal oraz Poznań Design Festiwal postawili przed sobą wyzwanie poszukiwania oryginalnych i funkcjonalnych rozwiązań projektowych dla największych polskich rzek: Wisły i Warty. Projekty w Warszawie łączy hasło UWODZENI, a poznańskie wystawy hasło URZECZENI.

O Festiwalu

Wawa Design Festiwal powstał w 2013 r. z inicjatywy Iwony Kowalczyk oraz Kseni Kaniewskiej. U źródeł pomysłu na nowe, cykliczne wydarzenie w stolicy leżała potrzeba skupienia środowiska twórców, producentów i promotorów designu wokół idei kreatywnego projektowania i edukowania w zakresie wzornictwa przemysłowego. Organizatorzy z jednej strony chcą uświadamiać twórcom i przedsiębiorcom korzyści, jakie przynosi ich współpraca, a z drugiej strony pragną w interesujący i angażujący sposób pokazywać szerokiej publiczności, czym jest dobry design. Impreza od początku jest także ważnym forum do prezentacji projektów stworzonych przez stołecznych twórców i przeznaczonych dla Warszawy.

W 2016 r. Wawa Design Festiwal odwiedziło ponad 14 tys. osób. Partnerem organizacyjnym jest stołeczne centrum artystyczne Soho Factory oraz Miasto Stołeczne Warszawa. Patronat Honorowy nad imprezą obejmuje Prezydent m.st. Warszawy, Pani Hanna Gronkiewicz-Waltz oraz Narodowe Centrum Kultury.